Minęliśmy metę w 24 Hours of Le Mans!

Ukończyliśmy jako pierwszy polski samochód największy wyścig na świecie!  Niesamowita przygoda jaką był wyścig 24h Le Mans zakończyła dla zespołu Inter Europol Competition flaga w szachownice w niedzielę 16 czerwca tuż po godzinie 15. Wyścig nie przebiegł dokładnie po myśli zespołu, ale LMP2 #34 przekroczyło linię mety. Było to niezwykłe przeżycie dla całego Teamu.

 

Wszystko zaczęło się we wrześniu 2018 roku kiedy zespół kupił samochód Ligier JSP217, co było naturalną ścieżką rozwoju z klasy LMP3. Razem z tym zakupem marzenie o 24h Le Mans stało się realne do wykonania. Jedną z możliwości zdobycia zaproszenia na ten wyścig było zwycięstwo w European Le Mans Series albo w Asian Le Mans Series. W ELMS byliśmy już bardzo blisko tego celu, zajęliśmy 2 miejsce! Ale to pod koniec lutego tego roku, po wywalczeniu mistrzostwa w Azji, zaczęła się podróż zespołu do Le Mans.

 

Presja czasu była wielka. Pomiędzy zakończeniem Asian Le Mans Series i wyścigiem w Le Mans, było tylko trzy i pół miesiąca. Cała ekipa pracowała bardzo ciężko żeby przygotować samochód. LMP2 jest bardzo skomplikowaną maszyną wyścigową. Zorganizowaliśmy dni testowe już od grudnia 2018 i zespół wziął udział w pierwszych dwóch rundach ELMS. Trzecim weekendem wyścigowym dla LMP2 #34 była 87 edycja 24h of Le Mans.

 

Dzięki tym niezliczonym ilościom godzin spędzonych na torze ale głównie w warsztacie przy drobiazgowym przygotowaniu bolidu nasi kierowcy:  Kuba Śmiechowski, Nigel  Moore i James Winslowow mogli osiągnąć cel: samochód ujrzał flagę w szachownice po 24-godzinnym maratonie. Chcemy też podziękować  Léo Rousselowi za wkład pracy w pierwszej fazie przygotowań, który niestety nie mógł uczestniczyć w wyścigu ze względów zdrowotnych.

 

Kuba rozpoczynał wyścig z 18 miejsca w klasie. Przez pierwszy okres samochód sprawował się bez zarzutu. Po sześciu godzinach Kuba był na 14 miejscu w klasie i cały czas piął się wyżej. I wtedy zaczęły nas nękać drobne awarie. Zespół musiał wymieniać dwukrotnie tył samochodu przez usterkę świateł i oprócz tego zaczął szwankować kompresor zmiany biegów, którego wymiana trwała już trochę dłużej (znajduje się w trudno dostępnym miejscu). Przez noc wszystko przebiegało znowu bezproblemowo i wyścig zaczął się dobrze układać. Zespół zaczął po raz kolejny piąć się do góry. Niestety na pięć godzin przed końcem wybuchła opona i Nigel musiał zjechać do boksu. To był jednak najmniejszy problem. Niedługo później nowo zamontowany kompresor też się zepsuł i po raz drugi tym wyścigu zespół był zmuszony go wymienić. Godzinę przed końcem ponownie posłuszeństwa odmówił kompresor. Byliśmy bezradni, nowe części nie mają prawa zawodzić, a jednak nas to spotkało. Mechanicy i tym razem wykonali świetną pracę i udało się wypuścić Jamesa Winslowa na tor, żeby przekroczył linię mety.

 

James Winslow: „Miło było ukończyć ten wyścig. Wszyscy pracowali bardzo ciężko i dojechanie do mety jest dużym osiągnięciem. Le Mans jest niezwykle ciężkie, szczególnie jak się przyjeżdża tu po raz pierwszy, ale zespół udowodnił swój potencjał poprzez ciężką pracę.”

 

Nigel Moore: „Od początku wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Staraliśmy się unikać kłopotów na torze i dojechać do mety. Owszem, mieliśmy kilka awarii po drodze, ale zawodziły nowe części i nie widzę jak zespół mógł tego uniknąć. Naprawiali co tylko się dało i jechaliśmy dalej. Ukończenie tego wyścigu jest zawsze czymś niezwykłym. Dziękuje całemu zespołowi i moim dwóm współkierowcom.”

 

Kuba Śmiechowski: „Jestem bardzo szczęśliwy, że skończyliśmy wyścig. Na pewno liczyliśmy, że uda się przejechać z mniejszą ilością problemów, ale na każdy z nich zespół znalazł rozwiązanie żeby kontynuować. Ekipa wykonała wspaniałą robotę i nie mogę przestać im dziękować za to, że nigdy się nie poddali. Dziękuje również Jamesowi i Nigelowi, bardzo dużo się od nich nauczyłem.”

 

Sascha Fassbender (Menadżer zespołu): „Tak jak się spodziewaliśmy, było ciężko. Zmienialiśmy trzy razy kompresor podczas wyścigu. Wszyscy mechanicy dobrze współpracowali i zawsze wysyłali samochód w lepszym stanie niż przyjechał i w rekordowym tempie. To był pierwszy raz dla Inter Europol Competition w Le Mans i bardzo się cieszę, że dojechaliśmy do mety. Myślę, że to pokazuje jak dobrze współpracujemy jako zespół. Dziękuje wszystkim za ich poświęcenie, bez niego na pewno nie udałoby nam się tego osiągnąć.”

 

Michael Keese (Kierownik zespołu): „Zespół świetnie przygotował auto do startu, nie mieliśmy żadnych poważnych awarii. Zmogły nas głównie usterki osprzętu dostawcy skrzyni biegów. Kierowcy ani cały Team nie popełnili żadnego błędu i mieliśmy szansę na bardzo dobry wynik w naszym debiucie, nawet miejsce w pierwszej 10-tce. Zabrakło łutu szczęścia. Będziemy starali się tu wrócić za rok!”

Category: Aktualności
Leave a Comment